Alicja
Nazywam się Alicja Piechula. Moje dotychczasowe życie było jednym wielkim niewypałem. W mojej rodzinie nie było problemu alkoholu. Rodzice pili mało, było biednie, ale dbali o nas, pilnowali abyśmy co niedzielę chodzili do kościoła i od czasu do czasu, do spowiedzi choć sami chodzili rzadko. Kiedy dorosłam założyłam rodzinę, ułożyłam sobie życie ale tak naprawdę to ciągle czegoś szukałam, miałam w sobie jakąś pustkę. Odeszłam od męża i związałam się z osobą starszą ode mnie. Lubiłam wypić, bawić się, ale konkubin czuwał nade mną, choć sam też lubił wypić. Kiedy urodziłam syna (teraz będzie miał 13 lat), nie piłam w ogóle, przez rok nie paliłam. Przeżyliśmy z przyjacielem 13 lat. Bywało różnie, raz dobrze, raz śle, ale byliśmy rodziną. Kiedy umarł (około 4lata temu) zabrakło jego obecności. Zaczęłam coraz więcej pić, szukać towarzyszy do kielicha i nawet nie zauważyłam kiedy powoli staczałam się na dno. Syn był zaniedbywany, miał problemy w szkole z nauką. Kiedy odrabiał lekcje krzyczałam na niego, wyzywałam, byłam nerwowa. Popadałam w coraz większe długi, nie płaciłam za prąd i mieszkanie. Już nie miałam sił tak dłużej żyć. Syna zabrali do Domu Dziecka (listopad 2002). Tak piłam codziennie, aż do Nowego Roku 2003. Syn był wówczas w Domu Dziecka ja bez prądu, mieszkanie zadłużone i puste kieszenie.
Teraz dopiero wiem, że Bóg postawił na mojej drodze człowieka, który chciał mi pomóc z tego wyjść, ale nie miałam już siły z tym walczyć sama. Odważyłam się pójść pierwszy raz na Grupę wsparcia. Bardzo zapragnęłam, aby zrobić coś ze swoim życiem, zmienić się tak jak oni. Być pogodną, uśmiechniętą, wesołą, ale przede wszystkim wolną od nałogu. Już za drugim czy trzecim razem na grupie w styczniu przyjęłam JEZUSA jako osobistego ZBAWICIELA i poprosiłam Go, aby pomógł mi z tego wszystkiego wyjść, bo sama nie dałabym rady. Chciałam wszystko naprawić ale przede wszystkim odzyskać syna. Płakałam i modliłam się, choć tak naprawdę to nawet nie wiem co mówiłam.
JEZUS uwolnił mnie od nałogu. Od razu nie piłam i chodziłam co tydzień na grupę. Uczyłam się wszystkiego od początku, poznawałam Słowo Boże i uczyłam się je odbierać do swojego życia. Bardzo chciałam wyjechać na terapię, choć nie piłam, ale chciałam uciec na jakiś czas z Kuźni od starego towarzystwa (nie utrzymywałam z nimi żadnego kontaktu, bo mieli już nowe towarzystwo do picia). Byłam już innym człowiekiem. Na Grupie wsparcia było już to ziarenko zasiane, które zaczęło kiełkować, kiedy wyjechałam na terapię do Ośrodka Chrześcijańskiego w Janowicach Wielkich. Tam dopiero codzienne czytanie BIBLII, rozmowy z terapeutami i zmiany jakie zachodziły we mnie były widoczne. Kiedy byliśmy z Ośrodka w Brzegu Dolnym modliliśmy się o chrzest w duchu świętym, przeżyłam cudowne chwile. Potem syn przyjechał do mnie (choć były pewne przeszkody) do Janowic na 2 miesiące, całe wakacje spędziłam z synem. On mnie nie poznał. Byłam wesołą, uśmiechniętą i ciągle śpiewającą.
26. 07. 2003r. -chrzest w Janowicach. Moimi problemami zajęli się bracia z Grupy wsparcia (płacili z renty rodzinnej wszelkie zaległe świadczenia ). Terapię ukończyłam szczęśliwa i wolna 22. 09. 2003r. Trwało to przez 18 miesięcy.
Na dzień dzisiejszy mieszkanie mam oddłużone, otrzymuję dotację do mieszkania, mam też uregulowany dług za energię elektryczną. Wiem, że sama sobie nie poradziłabym, przekonana jestem również, że jest to wielkie dzieło Boże. Jezus podał mi rękę podniósł mnie z bagna, postawił na prostej drodze .Jestem szczęśliwa, że mam takiego wspaniałego opiekuna, lekarza, doradcę. Tylko Jemu mogę powierzyć moje radości i smutki, On mnie pociesza . Wierzyłam, że mój syn wróci do mnie i tak się stało .Moje dziecko wraca do domu spokojnego, pełnego miłości. Cały czas od kiedy zakończyłam terapię idę do przodu, nie oglądam się wstecz, nie jest to łatwe. Wiem teraz dokąd zdążam i jaka czeka mnie nagroda gdy, dojdę do końca tej drogi.
Niech to świadectwo będzie dowodem na to, że Bóg jest mocen uczynić wielkie cuda w życiu każdego kto Go o to poprosi i Mu zaufa.
"Tego nie zataimy przed synami ich,
lecz powiemy przyszłemu pokoleniu
chwalebne czyny Pana i moc Jego
oraz cudowne dzieła, których dokonał"
Psalm 78, 4








