Leokadia
Jezus Chrystus był ze mną przez całe moje życie choć ja byłam daleko od niego. W najtrudniejszych momentach mojego życia trwał przy mnie, czuwał nade mną i pomagał mi tak wyraśnie, że nie ręka ludzka ale tylko ręka Boga mogła to czynić jednak dopóki nie przyjęłam Pana Jezusa Chrystusa do swego serca i życia, wiedziałam o tym, że to właśnie Pan Bóg czuwał nade mną alleluja.
Cieszę się,że 11 lat temu mając 42 lata podjęłam tę najważniejszą decyzję, by przez resztę życia mieć świadomość, że NALEŻĘ do Jezusa Chrystusa i jestem jego własnością. Opiszę jak doszło do tego, że ZAPRAGNĘŁAM Jezusa.
Lata mijały swoim biegiem ja zaczęłam tracić sens życia. Zaczęłam mieć wszystkiego dosyć, wtedy na mojej drodze stanął czuwający stale miłosierny Jezus Chrystus. Moje dwie starsze córki opowiadały mi o NIM. Ja cieszyłam się z tego, że należą do grupy modlitewnej, która dziś jest zborem Kościoła Bożego w Chrystusie. Ich życie bardzo się zmieniło, stały się wyciszone, uprzejme dla wszystkich wokół siebie. Jedna z córek stale opowiadała mi o Jezusie, o potrzebie przyjęcia GO do swego serca. Myślałam, że sakrament komunii jest tym gestem i tym się tłumaczyłam. Ona jednak nie dawała za wygraną. Na przełomie lat 1991/92(jesień, zima) wieczorami skubałam pierze, to bardzo monotonna praca. Córka przychodziła z magnetofonem i pytała "Mamo chcesz posłuchać?" i wychodziła. Ja cieszyłam się, że troszczy się o mnie, by było mi smutno samej. Słuchała pieśni uwielbiających, konferencji mówiących o tym, że Jezus czyni wielkie rzeczy w życiu ludzi, którzy MU zaufali, że jest żywym Bogiem tak samo dziś jak dwa tysiące lat temu. Miała wiele okazji wtedy, by słuchać o Bogu przy tak nużącej pracy, było to moim urozmaiceniem. Jeszcze owej zimy poproszono mnie, bym była kucharką na obozie modlitewnym we Wiśle Malince.
Pierwszej nocy miałam sen, zabijałam motyką ogrodniczą węża, tak długo aż ucięłam mu głowę. Wtedy nie rozumiałam tego snu. Dziś wiem, że mam stawać w autorytecie Jezusa Chrystusa (I Moj. 3,15). Moje następne obozy -letni i zimowy- były w Ustroniu Nierodzimiu. W czasie wolnym od moich obowiązków przychodziłam na modlitwy.
Któregoś dnia skruszyłam swoje serce przed Panem Bogiem w modlitwie. Wyznałam Jezusowi wszystkie swoje grzechy, poprosiłam o przebaczenie, by obmył mnie swoją świętą krwią, która została przelana za mnie na krzyżu. Prosiłam też, by był przy mnie, gdy upadnę pod ciężarem grzechów, chciałam być w Jego obecności. ZAPRAGNĘŁAM iść Jego drogą, powiedziałam: "Panie Jezu pomóż mi, chcę być blisko Ciebie, chcę być z Tobą. Panie Boże dlaczego jesteś tak daleko ode mnie?" Wtedy usłyszałam: "Ja zawsze byłem z tobą, to ty byłaś daleko ode mnie". Kiedy tak bardzo PRAGNĘŁAM, by być z NIM, gdy tak rozważałam wszystko w swoim sercu, powiedziałam: "Panie Jezu chcę iść za Tobą usłyszałam głos: Pójdź za MNĄ". Wstałam lecz nie wiedziałam gdzie mam iść, w duszy wołałam gdzie mam iść i zrozumiałam, że to już moje serce należy do Boga. Podeszli do mnie bracia w Panu, położyli ręce i modlili się za mnie do Pana. Tego wieczoru z wielkim pragnieniem w sercu przyjęłam Jezusa i zostałam napełniona Duchem świętym. Alleluja Jezu!
Oddałam swe życie Jezusowi 11 lat temu, wyznałam Mu swe grzechy i doznałam ich przebaczenia. Zaczęłam też czytać Boże słowo i moja wiara przez to wzrastać. Zaufałam Jezusowi, wierząc że mi jest w stanie pomóc i Jezus mnie nie zawiódł. Pomaga mi ciągle w różnoraki sposób. Najbardziej cieszę się, że zmienia moje serce, obdarza mnie miłością do ludzi. Zrozumiałam, że wiara nie jest dodatkiem do życia ale przyjęciem zbawienia.
Kiedyś nic nie wiedziałam nic o Duchu świętym oprócz tego że, gdzieś jest. Dziś wiem, że Pan Bóg swym Bożym Duchem wypełnia serca pragnące Boga. Duch święty prowadzi chrześcijanina do uwielbienia Jezusa Chrystusa, do wywyższenia i szczycenia się Panem Bogiem. Uczy i prowadzi przez życie do życia. Alleluja!
Dziś mogę powiedzieć, że księga Dziejów Apostolskich nie jest dokończona, a każdy chrześcijanin swoim życiem pisze dalsze dzieje tej księgi.
Dziękuję Panu Bogu za Jezusa Chrystusa, w którym mam zbawienie. Słowa Jezusa Chrystusa do Marty, siostry Łazarza ( Łuk.11, 40) niech niosą przesłanie: "Czyż nie powiedziałem Ci, że jeśli uwierzysz oglądać będziesz CHWAŁĘ BOŻĄ". Życzę moim bracia, i siostrom w Panu mocnej wiary, abyśmy mogli oglądać wypełnienie Bożych obietnic w naszym życiu.










