Ania
...Chcę się też z Wami podzielić tym, co wierzę, że Bóg daje mi na ten czas. Nie znam odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania, dlaczego zostałam sama z 3 dzieci i jeszcze wiele innych "dlaczego..." Wierzę natomiast i widzę w tym wszystkim wolę Pana. Nie mówię tego po to, żeby się podnieść na duchu i dowartościować, ale dlatego że Pan daje mi mnóstwo dowodów na to, że On to tak zaplanował i wszystko nadal jest pod Jego kontrolą. O kilku rzeczach chciałabym wam teraz napisać.
Przede wszystkim to Jego wszechobecny i ogarniający mnie pokój, który ani na chwilę nie pozwala mi rozpaczać, czuć żalu czy jakiegoś rozczarowania. Owszem, na początku był smutek i trochę łez, (które czasem cisną się jeszcze do oczu,) ale potem przyszła radość, która nie jest ze mnie. To nie mój silny charakter czy zdolności, nie wypracowałam tego. Nawet zastanawiałam się czy to nie jakiś szok i adrenalina, a jak to minie, to czy się do końca życia w ogóle pozbieram. Ale teraz wiem, że to Bóg i jego łaska sprawiają, że nie "ruszają" mnie jego rzeczy, ubrania, zdjęcia, nic nie wpływa na moje emocje - rozmawiam o nim otwarcie z dziećmi - one też odbierają ten pokój.
Ponad to, swoją wiarę opieram na początkach mojej relacji z Pawłem. Poznaliśmy się na rekolekcjach w oazowych (oboje byliśmy wtedy w Kościele Katolickim) Bóg bardzo wyraźnie mówił do mnie, że Paweł będzie moim mężem i wiem, że Paweł miał podobne prowadzenie. To nie był tylko mój wybór, zwłaszcza, że Paweł początkowo nie pasował mi na kandydata na męża. A wielu "znajomych" wręcz odradzało mi kontakty z nim. Często potem pytałam dojrzałych w Bogu chrześcijan, dlaczego Bóg tak wyraźnie mówił do mnie na temat mojego męża a nie słyszę Go wcale lub bardzo słabo w innych ważnych dla mnie kwestiach. I zawsze padały podobne odpowiedzi, że: kiedy Bóg mówi o czymś wyraźnie, to często potem przychodzą ataki, a Jego Słowo jest po to, abyśmy się mogli na nim oprzeć i nie zboczyli z Bożej drogi podczas trudnego czasu, przez który Bóg nas przeprowadza.
Ja jestem dziś w takim miejscu i wierzę, że Bóg przeprowadzi mnie przez to, bo ma plan dla mojego życia a ja chcę być Jemu posłuszna i wypełnić ten plan najlepiej jak potrafię. Bo wiem, że to, co Bóg przygotował dla mnie jest daleko lepsze niż wszystkie moje plany na życie razem wzięte.
Chcę wam napisać, że nie ma we mnie ani pół myśli czy pytania: "Co by było gdybym wyszła za innego...?" Dlatego, że to, co Bóg włożył w moje serce 9 lat temu, kiedy poznałam Pawła, jest o wiele mocniejsze niż dzisiejsze trudności i jak już pisałam wierzę, że Bóg mnie przez to przeprowadzi.
To, że jestem dziś w miejscu wolności i ufności w Bogu, a nie rozpaczy i obwiniania, w dużej mierze też zawdzięczam Pawłowi, który doszedł do miejsca pełnego zaufania i poddania Jezusowi. Dziękuję mu za to jak bardzo się zmienił i jak wiele siebie i mnie nauczył. Bóg dał nam wspaniały czas przez te ostatnie 6 miesięcy i tak jak to Pan sam rozpoczął tę relację On też doprowadził ją do końca w miłości, przejrzystości, bez żalu i niedomówień. I wiem, że w Niebie nie ma małżeństw, ale wiem też, że przyjdzie czas, kiedy się tam spotkamy. On już tam jest, a ja tam się wybieram :-)
Chciałbym wam teraz przytoczyć ostatnią rzecz, jaką Paweł napisał (bardzo lubił pisać i często pisał do Boga - listy i inne takie, może je kiedyś opublikuję...) Leżał już w szpitalu. Napisał to w czwartek 8 lipca, a w piątek rano jego serce zatrzymało się po raz pierwszy, stracił świadomość, której już nie odzyskał. Jest to modlitwa, która oddaje stan jego ducha w chwili śmierci.
UFAM
Choćby wyznaczono dzień mojej śmierci
Choćby cały świat był przeciw mnie
Będę ufał Panu
W ufności Pana nie ma rozpaczy
W ufności jest głęboki Pokój, Radość i Społeczność z Nim
Nie będę się bał, bo Pan JEST,
Jest ze mną
Będę ufał, bo w Nim jestem bezpieczny
Nie ma rozbicia ani niepewności - przeciwnie
Jest zaspokojenie i pewność
Znam tego, któremu zaufałem!
I on zna mnie po imieniu
On wie wszystko i pociesza mnie
Jestem pokrzepiony, wolny i rozluźniony
Bo ufam
Ufam Jezusowi, memu najdroższemu Panu
Kocham Go
Całym moim sercem. On jest cudowny
Niech Jego wola się wypełnia.
Amen.
Na koniec chcę napisać o jeszcze jednym dowodzie Bożego działania. Na początku czerwca Paweł kilkakrotnie odebrał od Pana słowo na temat naszych finansów. (Wyjaśnię tylko, że rok po ślubie kupiliśmy na kredyt nasze mieszkanie. Kwota kredytu to ponad 80 tyś. zł.) Paweł powiedział mi, że do końca roku spłacimy cały kredyt mieszkaniowy. Owszem planowaliśmy spłacić część, mieliśmy na to przeznaczone pieniądze, ale spłacić wszystko?? Dziwiłam się skąd ma taką pewność i jeszcze bardziej skąd weźmiemy tyle kasy. Mówiliśmy sobie, że Bóg go uzdrowi, wróci do pracy i wtedy coś się wydarzy - premia, nagroda, wyższa pensja, a może po prostu ktoś nam da... Odczytywaliśmy to jako zapowiedź uzdrowienia fizycznego. Tymczasem Paweł zmarł i wydawałoby się, że Bóg o nas zapomniał lub Paweł tak naprawdę nigdy nie słyszał Boga. Chwała Panu, że obie te teorie okazały się fałszywe. Właśnie po śmierci Pawła Bóg poruszył serca ludzi, (mogę powiedzieć z całej Polski zarówno wierzących, jak i niewierzących), którzy postanowili pomóc mi finansowo i w 3 tyg. później miałam pieniądze na spłatę całego kredytu!
To, co Bóg zrobił i robi w naszych finansach buduje we mnie wiarę w to, że nie zostanę sama, zapomniana, opuszczona z głodową rentą na dzieci. Wierzę, że Bóg ma wspaniały plan dla mnie, Tomka, Asi i Samuelka i nie jest to życie w nędzy, ale w Bożym błogosławieństwie.
Mogłabym przytoczyć jeszcze wiele przykładów na to, że Bóg jest Wierny i Potężny, Święty i Sprawiedliwy - wypełnia każdy sen Pawła i każdą obietnicę. Nie przypuszczaliśmy, że te wspaniałe rzeczy, które Bóg dawał Pawłowi nie będą jego udziałem, ale Biblia mówi wyraźnie w Izaj. 55:8-11
Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje - mówi Pan,
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze. Gdyż jak deszcz i śnieg spada z nieba i już tam nie wraca, a raczej zrasza ziemię i czyni ją urodzajną, tak, iż porasta roślinnością i daje siewcy ziarno, a jedzącym chleb, tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem.
Kończąc, chciałabym powiedzieć, że wolę być wdową z Bożej woli niż mężatką z własnego wyboru, kierującą swoim życiem. Nie czuję się okradziona przez diabła, wręcz przeciwnie czuję się pobłogosławiona przez Pana. Czuję radość z powodu wypełnienia Bożej woli - być żoną Pawła przez 6 lat - wierzę, że dobrze wypełniłam swoje zadanie. Pan to oceni. Jego wola się wypełniła tak jak modlił się Paweł. A ja teraz modlę się o kolejne "zadanie do wykonania" i życzę każdemu, kto będzie czytał ten list, abyś odkrył i wypełnił to, co Bóg dla ciebie zaplanował, bo nie ma nic ważniejszego niż posłuszeństwo Bogu.
Syracha 3:1-6 1. Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie! 2. Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! 3. Przylgnij do Niego, a nie odstępuj, abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim. 4. Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały! 5. Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia. 6. Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj! (BT)








